a to moja dzisiejsza praca,skończyłam dosłownie o 15.bo wcześniej myłam okno i firaneczka się prała mam nadzieję że docenicie mój twórczy niepokój coby he he ładnie było.szablonu nie wymyślałam,szyłam jak mama kazała,i tyle.ze zdjęciami się spieszyłam bo jak mama zabierze a w pokoiku jakieś rewolucje szykowane to kiedy bym je miała te zdjątka? a tak mamy na czym oko zawiesić...i nie tylko a całe okno w następnym poście
historia powstania jego jest bardzo dluga ,samo szycie parę minut-chociaż raz.babcia pra miała śliczną podomkę nową! ale tak przy kominku rządziła że podomka trafiła do mojego wora.a mała sąsiadeczka ma takie ,tak wdzięcznie w nim wygląda że tylko czekałam na okazję materiałową i już było wiadomo że jak materiał milusi to będzie pareo.
dla mojej wnusi suknia he he balowa bombka.nie wiem tylko czy wszystko będzie widoczne na zdjęciu.do sukienusi obowiązkowa torebka . i piękna bluzeczka specjalnie dopasowana do sukni.wszystko podpatrzone w burdzie.tylko z gotowców nie mogłam skorzystać bo moja rybcia za malutka
nasza mała tancerka szykowała się na bal! napracowałyśmy się,mama naprasowała a rano mała -w niej będę chodzić po domu- więc wzięłą urodzinową różową. To wzięłyśmy się za szycie balowej różowej. po przymierzała,potańczyła i stwierdziła że pójdzie w kotku! i poszła -kocica prawdziwa!